To miejsce ma niezwykłą moc

UZDROWISKO CIAŁA I DUSZY


W willi "Ochorowiczówka" przeprowadzono wiele eksperymentów parapsychicznych.


Julian Ochorowicz odkrył
niezwykłe moce Wisły.
Wisła, pełna sanatoriów i domów wczasowych niewielka miejscowość w Beskidzie Śląskim, emanuje niezwykłymiwibracjami, które zawsze przyciągały parapsychologów, jasnowidzów i ludzi sztuki.

Wisłę odkrył dr Julian Ochorowicz (1850-1917). Po powrocie z Paryża w 1898 roku, gdzie nawiązał kontakty z badaczami parapsychologii, zajął się badaniem "mediumizmu fizycznego", jak wówczas nazywano psychokinezę, czyli zdolności oddziaływania na przedmioty na odległość.

Tu natchnienie czerpali Prus i Reymont
W swojej wiślańskiej willi Ochorowicz urządził również pracownię. W latach 1909-1912 eksperymentował z medium Stanisławą Tomczykówną, uzdolnioną psychokinetycznie warszawianką. Wprowadzał ją w stan hipnozy, a wtedy dziewczyna poruszała przedmiotami lub podnosiła je samą siłą umysłu. Ochorowicz dokumentował swoje seanse, robiąc zdjęcia, a nawet filmy. Szkoda, że jego niespodziewana śmierć w 1917 r. przerwała pracę. Ostatnia z sekretarek Ochorowicza, obdarzona medialnym talentem Jadwiga Domańska twierdziła, że mistrz dyktował jej po swojej śmierci materiały uzupełniające badania.
Do dziś zachowana murowana willa "Ochorowiczówka" (słynny radiesteta ksiądz Karol Huebner pomagał w znalezieniu odpowiedniego dla niej miejsca) gościła znanych pisarzy. Władysław Reymont tu napisał pierwszy tom "Chłopów". Bolesław Prus był wręcz zafascynowany Ochorowiczem, który w rezultacie stał się pierwowzorem postaci Ochockiego w "Lalce" oraz zainspirował powstanie "Faraona". Na kartach "Emancypantek" pojawiły się echa seansów medialnych, w których Prus uczestniczył na zaproszenie Ochorowicza.

Znachorka Piłsudskiego
Wisła przyciągnęła też inną niezwykłą postać - jasnowidzącą Agnieszkę Pilchową (1888-1944). Prezydent Czech Masaryk proponował jej posadę na Hradczanach, ale nie skorzystała z oferty i wiedziona głosem wewnętrznym, przeniosła się z Czech do Polski. Twierdziła, że jej duchowy opiekun i przewodnik wyznaczył jej inną rolę i kazał osiedlić się w Wiśle. Zamieszkała z dziećmi z pierwszego małżeństwa w skromnej chatce. Wieść o jej zdolnościach szybko się rozeszła. Zaczęła udzielać regularnych porad w Wiśle, Cieszynie i Zakopanem. Udzielała ich nawet marszałkowi Piłsudskiemu, z którym dzieliła się także swoimi wizjami.
W niezwykły sposób zostało wybrane miejsce pod jej willę w Wiśle. Otóż rzekomo duch opiekuńczy Agnieszki Pilchowej sam wyszukał odpowiednie miejsce na górze Jarzębatej. A wyznaczył je gołąb, opuszczając w poszukiwanym punkcie małą gałązkę jemioły. Budynek miał stanąć w "miejscu spotkań z tej i z tamtej strony świata". Willę jasnowidzącej nazwano "Sfinks", w nawiązaniu do pracy Ochorowicza o Egipcie. Zlokalizowano ją w silnym miejscu mocy, czyli miejscu koncentracji pozytywnej energii ziemi.
"Sfinks" był nie tylko domem mieszkalnym, ale prawdziwym ośrodkiem ezoterycznym. Tu przychodzili ludzie po poradę, tu mieściła się redakcja "Hejnału", miesięcznika wiedzy duchowej. W "Sfinksie" powstawały niezwykłe obrazy syna Pilchowej Stacha Kurletty. Dziś, w znakomicie odrestaurowanym budynku, znajduje się niezwykle popularny ośrodek wypoczynkowy. Wczasowicze twierdzą, że tu szybciej niż gdzie indziej wracają do sił.



Józef Piłsudski

B. Prus

W. Rymont

Przewidziała przyszłość Polski
Agni P. - bo takiego pseudonimu używała Agnieszka Pilchowa - nie tylko znakomicie stawiała diagnozy, ale również leczyła za pomocą ziół i diety. Jej niezwykłe zdolności pomagały jej w dobieraniu odpowiednich mieszanek na różne schorzenia. Potrafiła też wniknąć w przeszłość pacjenta i znaleźć uzależnienia karmiczne jego chorób. Autentyczność medialnych uzdolnień jasnowidzącej z Wisły potwierdziły w 1919 roku eksperymenty przeprowadzone z nią przez naukowców z Uniwersytetu w Pradze.
Trzeba przyznać, że wizje i przepowiednie Pilchowej niektórzy uważali za dość kontrowersyjne. Największą popularność zdobyła "Przepowiednia z Tęgoborzy", która ukazała się w 1939 r. w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". Jej wizję przedstawiła w formie poetyckiej Maria Szpyrkówna. Oto wymowny fragment, który sprawdził się prawie w całości:

Krzyż splugawiony razem z młotem padnie,
Zaborcom nic nie zostanie.
Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie,
A w Gdańsku port nasz powstanie.
Złamana siła mącicieli świata
Tym razem będzie na wieki.
Rękę wyciągnie brat do swego brata,
Wróg w kraj odejdzie daleki.
Miasto pod energetycznym kloszem


I dziś Wisła przyciąga ludzi, dla których ważniejsza jest dusza niż ciało. Tu właśnie mieści się centrum wielu odłamów chrześcijaństwa. W Wiśle 90% mieszkańców to głęboko wierzący ewangelicy - ludzie, którzy więcej wymagają od siebie niż od innych. Katolików jest tylko 5% - a i oni różnią się podejściem do życia od katolików z innych miejsc. Są spokojniejsi, bardziej poukładani, bliżsi Boga. Pozostali mieszkańcy miasteczka to baptyści anabaptyści, zielonoświątkowcy, świadkowie Jehowy, adwentyści Dnia Siódmego. Co jakiś czas - co rok, dwa lata - któryś z tutejszych proroków ogłasza nadejście końca świata, twierdząc że Bóg zabierze wiernych z Baraniej Góry. Idą wtedy w sylwestra z rodzinami na miejsce wzięcia i... wracają rankiem zmarznięci i rozczarowani. W latach 80. w Wiśle zamieszkał Andrzej Trepka - znany pisarz science fiction, a także autor książek popularnonaukowych.
- To miejsce jest niezwykłe. Tu pracuje się zupełnie inaczej, myśli same układają się w głowie. Czasami, chodząc po górach, słuchając rozlegających się dźwięków trombitów (góralskich trąb) mam wrażenie, że czas się tu zatrzymał, jakby cała Wisła znajdowała się pod energetycznym kloszem. To prawdziwe miejsce mocy.

Merlin
fot. autor

Strona główna