Pewnego dnia święty Piotr przyszedł na inspekcję do piekła. W ogromnej hali ujrzał szeregi wielkich kotłów, przy których stały diabły i widłami wpychały do środka próbujące się wydostać potępione dusze. I nagle ujrzał kocioł nie pilnowany przez żadnego demona. - Jeszcze pusty? - spytał Lucyfera. - Nie - odparł książę piekieł. - To kocioł przeznaczony dla Polaków. Oni są swymi najlepszymi strażnikami. Gdy któremuś uda się choć nosa wychylić, inni ściągają go w dół...
Ten stary dowcip doskonale wyjaśnia to, co ostatnio dzieje się w polskim piekle politycznym. Gdy tylko pojawi się ktoś, kto próbuje uporządkować bałagan, nie bacząc na układy i koterie, natychmiast zostaje "przywołany do porządku". Najpierw poleciał profesor Gajek - nieważne, że wreszcie zaczął doprowadzać ZUS do stanu używalności, ważne, że nie pożyczał naszych pieniędzy różnym partiom i ministerstwom. Teraz minister Kaczyński - co z tego, że zaczął walczyć z bandytami, korupcją i zdradą, skoro nie umiał iść na kompromisy z tajnymi służbami.
 Lesław Gajek |
Zaniepokojeni, spytaliśmy gwiazdy oraz Księgę Przemian o przyszłość naszego kraju. Przed nami wybory - czy mamy jakąś szansę na wyjście z polskiego piekła?
Astrolog Piotr Piotrowski zajrzał w gwiazdy
Z astrologicznego punktu widzenia za dymisją ministra Lecha Kaczyńskiego stało całkowite zaćmienie Słońca (21.06.2001), które znalazło się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie w jego horoskopie stoi złączenie Słońca z radykalnie działającą planetą Uran. Oprócz, jak zawsze złowróżbnego, zaćmienia polityk ten pozostawał pod wpływem "kneblującego" Saturna, który w jego horoskopie ustawił się dokładnie na Merkurym, planecie odpowiedzialnej m.in. za wyrażanie własnych opinii i sądów. A że formułuje je w sposób kategoryczny, symbolizuje to w horoskopie Kaczyńskiego złączenie Merkurego z Marsem patronem wojny i konfliktów.
 Lech Kaczyński |
Minister z zasznurowanymi ustami został więc odsunięty w cień, by teraz ze swoim ugrupowaniem "Prawo i Sprawiedliwość" wziąć udział w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Co ciekawe, w horoskopie Kaczyńskiego tworzy się obecnie jedna z najbardziej pomyślnych konfiguracji planetarnych, koniunkcja Jowisza ze Słońcem, która niewątpliwie przysporzy mu jeszcze większej popularności.
Co wpłynęło na decyzję premiera, każdy z nas może jedynie domniemywać. Zapewne nieprędko dowiemy się prawdy, bo w grę wchodzą tajne służby, o których nigdy głośno się nie mówi. Najbardziej zaskakujący pozostaje jednak fakt, że w horoskopie zaprzysiężenia rządu Jerzego Buzka (31.10.1997, godz. 12:00, Warszawa) tworzy się teraz bardzo trudna konfiguracja. Neptun, planeta chaosu, manipulacji, a nawet kłamstwa, ustawia się w kwadraturze ze Słońcem i Księżycem. Co to oznacza?
Obecne władze weszły
w jedną z najgorszych
możliwych faz chaosu,
nieporozumień i manipulacji.
Jeśli gdziekolwiek ten rząd zmierza, to jedynie do upadku, czego rezultatem będzie tak bardzo charakterystyczne dla Neptuna rozczarowanie i gorycz wieńczące czteroletnią kadencję.
Czy nowe rządy, tym razem lewicy, wybawią nas z takich lub podobnych sytuacji? Niestety, nie. Konfiguracje, jakie znajdujemy teraz w horoskopie Polski są pod wieloma względami niesprzyjające. Kombinacje solarno-uranowe, bo o nich mowa, dadzą o sobie znać już w 2003 roku. Symbolizują one przewroty, nagłe załamania (w tym również gospodarcze), nietrafione posunięcia władz, a także rozłam, którego konsekwencje mogą być odczuwalne przez wiele następnych lat.
Wojciech Jóźwiak
odczytuje wyrocznię I-Cing
Premier zdymisjonował ministra sprawiedliwości, w ślad za którym odeszli z rządu jego stronnicy... Czy Polską ktoś jeszcze rządzi? Do czego to doprowadzi?
Heksagram 36.
W wyniku zmiany linii drugiej heksagram 36. przechodzi w heksagram 11.
Heksagram 36. opisuje to, co się dzieje teraz. Jego tytuł w tradycyjnej wersji Księgi brzmi: "Zaciemnienie Światła", w starszej wersji z Mawangdui: "Krzyczący bażant". Pierwszy tytuł stwierdza, że źle się dzieje, drugi zaś mówi o tym, że wróżbita dostaje bardzo widoczne ostrzegawcze wieszcze znaki - takim znakiem był bowiem krzyk bażanta. Heksagram ten oznacza, że
toczy się walka
o przetrwanie i trzeba największego natężenia woli, aby nie
ulec ciemnym siłom.
Księga Przemian przy tym heksagramie powiada zwięźle: Krzyczący Bażant: właściwy to znak, aby podjąć (ostateczne) decyzje w trudnej sprawie.
Kolejną informację przynosi linia zmienna, druga od dołu. Do niej w Księdze dodano orzeczenie:
Krzyczący bażant jest zraniony w lewe udo; zatem utrzymuj wysoko żywotność konia.
Można Księgę odczytywać tak, że postaci pojawiające się na jej kartach oznaczają konkretne współczesne osoby. Tak więc "krzyczący bażant" najwyraźniej oznacza ministra Kaczyńskiego. Wprawdzie nie ma nigdzie w Księdze mowy o kaczkach, ale... bażanty, podobnie jak dzikie kaczki nagle podrywają się do lotu spod nóg myśliwego i ostrzegają podobnym przenikliwym krzykiem.
Minister został ugodzony z lewej strony - a więc Księga sądzi, że przyczyną dymisji tego nieugiętego bojownika o prawo i sprawiedliwość były... machinacje lewicy. Chciałoby się zapytać, do czego teraz potrzebne są sprawne konie? Księga każe szykować konie, bo wie, że zbliża się rozstrzygająca bitwa. Mogą nią być wybory na jesieni, a może jeszcze wcześniej jakieś ostre rozgrywki zakulisowe w rządzie. Jaki będzie wynik tej "bitwy"?
O tym mówi heksagram nr 11. W Księdze z Mawangdui nosi on tytuł "Żona", częściej jednak jest nazywany "Zastój". Zwiastuje on czasy zastoju, w których brakuje wielkich idei, wszystko rozmienia się na drobne. Tytuł "Żona" mówi o tym, że jest okres, kiedy "prawdziwi mężczyźni" wyginęli, albo są na wojnie, i w państwie rządzą kobiety, a raczej zniewieściali "maminsynkowie". Oto, co mówi Księga w orzeczeniu tego heksagramu:
(Przewagę mają) niegodne osoby związane z żoną; niesprzyjający moment dla człowieka szlachetnego, aby podjąć decyzję; to, co wielkie, odchodzi, to, co małe, przychodzi.
Nie ma więc już nadziei na to, żeby w Polsce zapanowało prawo i jasne zasady. Zaczyna się epoka zakulisowych krętactw, niejasnych koalicji, rządów jakichś kolesiów i kumotrów. (To są właśnie owe "niegodne osoby związane z żoną".) "Zastój" - a więc będzie już tylko gorzej. Polska swoją szansę przegapiła. I łudzą się ci, którzy zagłosują na SLD, sądząc, że wygrana lewicy coś tu zmieni.