Kadr z filmu "Odmienne stany œwiadomoœci". Na zdjęciu - odtwórca postaci Lilly'ego, William Hurt.

ODMIENNE STANY ŚWIADOMOŚCI JOHNA LILLY'EGO

30 września 2001 roku zmarł człowiek, który przekroczył bariery niemożliwości i znalazł sposób na otwarcie umysłu na dotychczas nieznane rejony. Każdy, kto oglądał film Kena Russella "Odmienne stany świadomości" (niedawno pokazywany w polskiej telewizji), powinien wiedzieć, że była to prawdziwa opowieść o Johnie Lillym.

Wszystko zaczęło się w latach 60. XX wieku. Był to czas wolnej miłości i poszukiwań własnych dróg do oświecenia. Nieustraszeni wojownicy ducha eksperymentowali z różnymi stylami życia, starając się jak najbardziej poszerzyć swobodę ludzkich ciał i umysłów. Dla wielu jedyną nadzieją na dalszy rozwój ludzkości były odmienne stany świadomości. Jedni osiągali je za pomocą m.in. praktyk magicznych i jogicznych. Inni korzystali z substancji psychodelicznych. Jednym z najsłynniejszych przedstawicieli tego potężnego ruchu był John Lilly, niebojący się śmiałych eksperymentów psycholog, wybitny badacz języka delfinów.

Skąd się biorą myśli?

Lilly urodził się w 1915 roku w USA. Z wykształcenia lekarz, w latach 40. XX wieku prowadził badania nad zachowaniem się organizmów ludzkich na dużych wysokościach. Zaobserwował wtedy, że zachodzące w nich zmiany wpływają w dużej mierze na psychikę. Aby lepiej zrozumieć, co się dzieje w umyśle ludzkim poddanym sytuacjom ekstremalnym rozpoczął studia psychologiczne. Zaczął też badać neurofizjologię mózgu. Interesowało go rozwiązanie zagadki świadomości. Skąd się biorą nasze myśli? Gdzie powstają? Jak wpływają na nasze życie?
Na początku lat 50. XX w. uważano, że świadomość jest wynikiem nieustannego bombardowania mózgu przez bodźce zewnętrzne. Większość naukowców sądziła, że umysł natychmiast traci przytomność, kiedy nie jest pobudzany z zewnątrz. Lilly postanowił przekonać się na własnej skórze, czy jest to prawda. Zbudował urządzenie, które przyniosło mu sławę: kabinę izolacyjną (deprywacyjną). Składała się ona ze zbiornika, przez który przepływała woda o temperaturze 34,5ˇC, nie wywołująca w ludzkim ciele wrażeń ani ciepła, ani zimna. Sam zaś zbiornik znajdował się w dźwiękoszczelnej kabinie. Aby całkowicie odciąć swoje ciało od wrażeń zmysłowych, Lilly skonstruował specjalną maskę lateksową z zamontowanym aparatem oddechowym. Przymocował też do zbiornika delikatne paski, które miały utrzymywać jego ciało w stanie nieważkości (jak wyglądała ta kabina, było pokazane w filmie "Odmienne stany świadomości").

Okazało się, że eksperyment już na samym początku zaprzeczył hipotezom naukowców. Umysł Lilly'ego wcale nie zapadł w sen pod nieobecność zewnętrznych wrażeń, tylko zaczął sam snuć wizje.


John Lilly dokonał swych odkryć dzięki delfinom.

Stany odmienne czy naturalne?

Przyjęło się nazywać "odmiennymi" takie stany świadomości, którym towarzyszą niezwykłe doznania, halucynacje lub mistyczne wglądy. Tymczasem John Lilly twierdził, że wszystkie te stany są tak naprawdę naturalne.
Cały czas obcujemy z niesłychaną różnorodnością zjawisk psychicznych, tylko zazwyczaj ich nie dostrzegamy.
Co sekundę docierają do nas z otoczenia miliardy różnych sygnałów, a uświadamiamy ich sobie zaledwie ułamek procenta. Nauczyliśmy się bowiem wyszukiwać z tego "szumu" sygnałów tylko te informacje, które służą naszemu przetrwaniu biologicznemu oraz jak najbardziej wygodnemu życiu w społeczeństwie. Czasami jednak warto porzucić wygodę i otworzyć się na tę przestrzeń możliwości.

Początkowo dotyczyły one tego wszystkiego, co działo się tego dnia. Stopniowo jednak zaczęły się zmieniać. Czasami miały postać marzeń na jawie, innym razem były wyraziste niczym puszczany w kinie film. Lilly przyglądał się im jak kosmita, który otrzymuje przekazy od innych cywilizacji, lecz jednocześnie przez cały ten czas świadom był tego, że poddaje się eksperymentowi. Oznaczało to, że jego umysł nie stracił przytomności i nie "halucynował", tylko normalnie funkcjonował, stwarzając swój wewnętrzny świat. Spragniony wrażeń, nie otrzymawszy ich z zewnątrz, sam zaczął je wytwarzać. Skąd jednak się one brały?

Z pomocą przyszły mu.... delfiny

Lilly otrzymał w 1959 roku propozycję prowadzenia Instytutu Badań nad Świadomością na amerykańskich Wyspach Dziewiczych. Tam zaczął badać sposoby komunikowania się delfinów. Dokonał wtedy wielu odkryć, które poszerzyły wiedzę na temat tego niezwykłego gatunku, nazywanego "ziemskim ET". Ku swemu zdumieniu zauważył, że delfiny nie tylko, podobnie jak ludzie, potrafią kontrolować wzwód oraz swoje reakcje uczuciowe, ale na dodatek mają rozbudowany język, w którym znajduje się więcej słów, aniżeli w jakimkolwiek ludzkim języku. Wiedziony ciekawością, zaczął badać ten język za pomocą tworzonych przez siebie dziwacznych urządzeń dźwiękowych oraz tzw. fal Lilly'ego, czyli natężeń prądu wywołujących reakcję w ludziach i zwierzętach bez powodowania zniszczeń w ich organizmach. Okazało się wtedy, że delfiny uczą się swego języka poprzez naśladownictwo i twórczą wymianę z otoczeniem. Mają też znacznie bardziej złożony niż u człowieka system skojarzeń i każde słowo w ich języku ma znacznie więcej znaczeń. Lilly odkrył, że ich mózg waży 1700 gramów i jest większy od mózgu człowieka (1450 gramów). Najważniejsze jednak, że, badając procesy uczenia się delfinów, Lilly odkrył coś, co dostarczyło mu odpowiedzi na nurtujące go pytanie o pochodzenie świadomości. Zauważył, że delfiny w inny sposób powtarzają nadawane przez niego sygnały, kiedy towarzyszy im inny kontekst sytuacyjny. Innymi słowy, na ich reakcje miały wpływ nie tylko przekazywane im sygnały, ale i to, co mogły zobaczyć kątem oka.
Lilly postanowił powtórzyć ten rodzaj eksperymentu z ludźmi, żeby sprawdzić, czy reagują w podobny sposób. Kazał im powtarzać poszczególne słowa, a jednocześnie ustawiał z boku karteczki, na których były napisane różne zdania. Można je było dostrzec tylko kącikami oczu, lecz mimo to ludzie inaczej powtarzali te same słowa, kiedy w ich polu widzenia znajdowały się karteczki z różnymi zdaniami. Mogło to oznaczać tylko jedno, że

tzw. "widzenie peryferyjne" wpływa na naszą świadomość, czyli że wszystkie sygnały, których nie odbieramy świadomie bądź traktujemy jako nieistotne, jednak do naszego umysłu trafiają.

Sygnały te grupują się w bloki tematyczne, które w naszym umyśle pełnią taką samą rolę jak programy w komputerze - wpływają na nasze myślenie, odczuwanie i zachowanie.
Okazało się, że uświadamiamy sobie te ukryte programy dopiero wtedy, gdy poddajemy nasz umysł sytuacjom ekstremalnym, np. w psychozach, chwilach dużego stresu, ekstazy religijnej czy też podczas odosobnienia w "kabinie izolacyjnej".

Umysł nie zna granic

Gdy nasze życie płynie utartym szlakiem, wszystkie docierające do nas sygnały przechodzą przez tzw. filtr umysłu, który zawęża pole naszej świadomości do kilku najbardziej nam potrzebnych w danej chwili elementów. Dopiero gdy jesteśmy w stanie np. szoku czy silnego stresu, filtr się wyłącza i wtedy nasza świadomość zostaje zalana sygnałami z naszej podświadomości, w której ukryte są wszystkie obrazy czy skojarzenia normalnie przez nas nieuświadamiane. Jeśli więc na przykład mamy kłopoty z pracą, a wychowaliśmy się w kraju katolickim i mieliśmy surowego ojca, możemy w sytuacji ekstremalnej zobaczyć wizję Sądu Ostatecznego i czeluści piekielnych, do których jesteśmy wrzucani przez swego szefa. Lilly doszedł do wniosku, że w takich właśnie chwilach najłatwiej jest zmieniać programy swego umysłu. Nazwał ten proces metaprogramowaniem i poświęcił mu resztę życia.
Na początku przeprogramowywał umysły za pomocą hipnozy i kabiny izolacyjnej. Z czasem jednak zaczął sięgać po - w tamtych czasach legalne - substancje psychodeliczne, takie jak LSD i ketamina. Zazwyczaj taka sesja polegała na tym, że pacjent otrzymywał narkotyk i odcinał się od zewnętrznych wrażeń, wsłuchując się tylko w zapisane na taśmie magnetofonowej różne pozytywne przekazy, takie jak np. poniższy, mający na celu rozwinięcie wiary w moc umysłu:
"To, co jest dozwolone, istnieje. Gdy pozwalamy na brak ograniczeń, nie ma żadnych ograniczeń... Gdy nie pozwalamy na ograniczenia, nie ma żadnych ograniczeń... W krainie umysłu nie ma żadnych ograniczeń. W krainie umysłu to, co uważamy za prawdziwe, jest prawdziwe lub staje się prawdziwe. Nie ma żadnych ograniczeń".
Po otrzymaniu takiego przekazu, pacjent zaczynał wierzyć w siebie i uświadamiał sobie główne twierdzenie "filozofii" Lilly'ego:

"W krainie umysłu to, co uważa się za prawdę, jest nią lub staje się prawdą w granicach wyznaczonych przez doświadczenie. Granice te są z kolei następnymi przekonaniami, które należy przekroczyć. W krainie umysłu nie ma granic... Istnieje w niej wszystko, co można sobie wyobrazić".

HUDUN

Mapa ludzkiej świadomości

Lilly nawiązał wiele kontaktów z mistykami, szamanami i joginami potrafiącymi przeprogramowywać umysły bez użycia środków psychodelicznych (np. za pomocą głębokich medytacji czy jogicznych ćwiczeń oddechowych). Na podstawie tych doświadczeń skonstruował mapę poziomów świadomości dostępnych ludzkiemu umysłowi.
Za punkt wyjścia uznał tzw. normalną świadomość, będącą udziałem żyjących spokojnie przeciętnych ludzi. Ta świadomość cechuje się otwartością i wrażliwością w stosunkach międzyludzkich, pozbawiona jest jednak zarówno negatywnych, jak i pozytywnych odczuć. Lilly stwierdził, że umysł każdego człowieka może wejść także na inne poziomy świadomości. Jest ich aż osiem: cztery pozytywne i odpowiadające im cztery negatywne.
1) poziom profesjonalnego satori
Świadomość znajdująca się na tym poziomie czerpie radość z tego, co robi. Jest przywiązana do swego ciała, psychicznie mocno stąpa po ziemi i przepełnia ją uczucie szczęśliwości.
Negatywny odpowiednik - stan niezadowolenia, pełen strachu, bólu czy też poczucia winy w związku z tym, co się robi.
2) poziom świadomości chrystusowej
Jest przepełniony uczuciem rozkoszy, a także cechuje się wzmożoną świadomością ciała. Towarzyszy temu poczucie otrzymania bożej łaski, wypełnienia kosmiczną miłością.
Negatywny odpowiednik - wyjątkowo nieprzyjemny stan wypełnienia bólem, jak przy migrenie, kiedy to nasza świadomość ogranicza się tylko do bolącego miejsca w ciele.
3) poziom Buddy
Ta świadomość jest pełna światła i energii, towarzyszącej podróżom astralnym, jasnowidzeniu czy też kontaktom z istotami duchowymi.
Negatywny odpowiednik - stan panicznego lęku, przeraźliwego strachu czy też psychicznego bólu, kiedy życie jawi się jako męka czyśćcowa i jest zupełnie pozbawione sensu.
4) poziom klasycznego satori
Świadomość tego poziomu dostępuje zjednoczenia z Bóstwem. To śmierć "ego" i osiągnięcie mistycznej unii z kosmosem.
Negatywny odpowiednik - piekielny stan zjednoczenia się z tym wszystkim, co złe w kosmosie, cechujący się uczuciem niemożliwości wydostania się z koszmaru.

Strona główna