Duchy zwierząt na zdjęciach

WIERNE NAWET PO ŚMIERCI

Pośród zdjęć, na których niespodziewanie pojawiły się duchy, jest spora liczba ukazujących zjawy kotów czy psów, które najwyraźniej nie chcą pożegnać się ze swymi właścicielami.

Większość takich niesamowitych zdjęć została zrobiona przypadkowo, zazwyczaj przez fotografów-amatorów, którzy byli zdumieni, widząc na odbitkach zjawy, łatwo dające się rozpoznać jako zdechłe niedawno domowe zwierzaki.

Fot. 1. Zdjęcie rodzinne zrobione przez majora Allistone'a. Przy dłoni chłopczyka widzimy wyraźny zarys zjawy kotka.
Bardzo interesującym tego przykładem jest zdjęcie zrobione przez majora Wilmota Allistone'a w szwajcarskim miasteczku Clarens, w sierpniu 1925 roku. Na pierwszy rzut oka jest to źle zakomponowane ujęcie rodziny (fot. 1). Lecz przy bliższym przyjrzeniu się zauważamy, że jest to niezwykłe zdjęcie paranormalne. Synek majora trzyma w ręku pluszową zabawkę. Jasny obłoczek nad dłonią dziecka z początku wydawał się być wadą kliszy, lecz gdy major Allistone przyjrzał mu się dokładniej, zauważył, że jest to półprzezroczysty kotek. Chłopczyk niczego nie trzymał w ręku podczas robienia zdjęcia. Trzeba też koniecznie wspomnieć, że kilka dni wcześniej wielki pies sąsiadów zagryzł dwumiesięcznego kotka należącego do synka państwa Allistone!

Fot. 2. Nad ogonem wilczarza pojawił się łeb małego pieska, który zdechł kilka tygodni przed zrobieniem zdjęcia.
Odbitka i negatyw tego fascynującego zdjęcia były później dokładnie badane przez ekspertów, negatyw sprawdzano nawet pod mikroskopem. Obecności zjawy kotka na zdjęciu nigdy nie wyjaśniono.

Przyjaciele na zawsze

Inne zdjęcie, z pewnych względów jeszcze bardziej zadziwiające, zostało przekazane Brytyjskiemu Towarzystwu Badań Paranormalnych w 1927 roku. Była to fotografia Lady Hehir i jej suki, irlandzkiego wilczarza Tary, zrobiona przez panią Filson (fot. 2). Fotografia ta na pierwszy rzut oka wygląda jak fałszerstwo. Głowa małego pieska nie jest półprzezroczysta i wygląda jak zabawka przyczepiona do tyłu wilczarza. Obie panie rozpoznały w zjawie Kathal, maleńką suczkę, która przez wiele lat była towarzyszką Tary, a zdechła sześć tygodni przed zrobieniem tej fotografii. Lady Hehir złożyła w Towarzystwie pisemne

Fot. 3. Zdjęcie ducha kobiety i psa zrobione przez Edwarda Wylliego na zamówienie medium.
oświadczenie, stwierdzające, że jest przekonana, iż duch Kathal stale przebywa w pobliżu Tary, która często zachowuje się tak, jakby z kimś po swojemu rozmawiała, z kimś, kogo najwyraźniej widzi.

One widzą więcej niż my!

Każdy właściciel psa czy kota zauważył, że czasami jego ulubieniec zachowuje się tak, jakby widział coś, co dla naszego wzroku jest niedostrzegalne. Ale rzadko kiedy ktoś w takiej chwili postanawia zrobić swemu zwierzakowi zdjęcie - tak jak to się zdarzyło Alfredowi Hollidge'owi w 1974 roku. Ten mężczyzna sfotografował swego kota, Moneta, kiedy ten akurat przyglądał się czemuś

Fot. 4. Kot Monet intensywnie przypatruje się zjawie, której obecność w pokoju wyszła dopiero na zdjęciu.
intensywnie (fot. 3). Po wywołaniu okazało się, że na kliszy i odbitce pojawił się ciemny zarys zjawy, kształtem przypominającej kota. To temu duchowi tak przyglądał się Monet. Nie wiadomo, czy Hollidge widział cokolwiek dziwnego, gdy robił zdjęcie, ponieważ zanim wysłał film do wywołania upłynęło kilka miesięcy, i zmarł, zanim zdjęcia wróciły, dlatego nigdy ich nie zobaczył.

Portret ducha na zamówienie

Część paranormalnych zdjęć z duchami zwierząt była zrobiona przez profesjonalistów. Na przykład znany fotograf-medium zajmujący się takimi zdjęciami, Amerykanin Edward Wyllie, w 1897 roku w Los Angeles wykonał fotografię, na której pojawiły się duchy kobiety i psa. Została ona zrobiona na zamówienie J. Wade'a Cunninghama.
Otóż ten mężczyzna miał przyjaciółkę, medium. Twierdziła ona, że często w jego obecności pojawia się zjawa pięknej kobiety w towarzystwie psa, który okazywał zadowolenie na dźwięk głosu Cunninghama. Pewnego dnia medium zapytało ducha, czy zgodziłby się razem z psem pozować do fotografii. O zrobienie zdjęcia poproszono Edwarda Wylliego, nie mówiąc mu wcześniej, czego ma się spodziewać. W pokoju było obecnych kilka osób. Wyllie zrobił zdjęcie pustej ścianie - tak jak mu poleciła przyjaciółka pana domu. Po wywołaniu kliszy, na fotografii ukazała się twarz kobiety i morda psa (fot. 4). Cunningham nie znał tej kobiety, natomiast w psie rozpoznał ukochanego zwierzaka, którego miał wiele lat temu.

Jesteśmy otoczeni przez duchy?
Wielka ilość zdjęć, na których "łapie się" mniej lub bardziej wyraźne zarysy zjaw, często rozpoznawanych jako niedawno zmarli bliscy, każe przypuszczać, że ci, co odeszli, nie zawsze od razu idą na Tamtą Stronę. Być może przez jakiś czas ich energia duchowa krąży wokół pozostawionych w krainie żywych ukochanych osób, jakby zmarli nie potrafili się z nimi rozstać. I choć nasz wzrok nie jest przystosowany do obserwowania tych energii, to światłoczuła klisza filmowa może je czasem uchwycić. W końcu są przecież pewną formą energii.
Kto wie, jak naprawdę wygląda istnienie po śmierci. Ludzie często mówią, że czują obecność niewidzialnych istot, czasami nawet potrafią określić, kto to jest. Duchy dają znaki, ostrzegają, pilnują (albo się mszczą za doznane za życia krzywdy!). Czasem można nagrać ich głosy na taśmę magnetofonową, czasem mówią do nas w snach. A niekiedy ustawiają się z nami do rodzinnej fotografi. Jakby chciały powiedzieć: nie smućcie się, nadal jesteśmy z wami.

Ewa Ray

Strona główna