Indiańscy czarownicy z wilgotnych lasów Amazonii
powszechnie używają wywaru zwanego ayahuasca*.
Ten dziwny napój zawiera dwumetylotryptaminę (DMT), związek chemiczny, który przestawia nasz mózg na odbiór informacji nie z tego świata. Skąd? Z równoległych rzeczywistości?
Ze świata duchów i bóstw? Z zasobów zbiorowej pamięci
gatunku Homo Sapiens? Nikt nie potrafi tego stwierdzić...
HALUCYNACYJNE KOŚCIOŁY
Na początku XX wieku przez lasy deszczowe przewaliła się "gorączka kauczukowa", i wtedy zbieracze kauczuku zaczęli wydobywać od Indian tajemnice tamtejszej roślinności. Oprócz indiańskich czarowników specjalistami od ayahuaski stali się szamani pochodzący spośród ludności mówiącej po hiszpańsku lub portugalsku, zwani vegetalistas - "zielarzami" lub curanderos - "uzdrawiaczami".
Szaman Yagua z Amazonii zanim wejdzie w trans bada pacjenta.
![]()
Szaman z amazońskiego plemienia Yanomano.
Zażywanie ayahuaski służy głównie leczeniu. Podczas seansu wywar pije zarówno pacjent, jak i sam znachor. Obaj doświadczają wizji (często wspólnych wizji!), w których duchy, zwykle będące uosobieniami samej ayahuaski, dyktują im, jak ma przebiegać kuracja i jakich szczególnych ziół używać. Można powiedzieć, że ayahuasca w takich seansach działa jako zwierzchnik-dyspozytor innych ziół, a także duchów, które za nimi stoją. Drugim celem takich seansów jest wykrywanie klątw, uroków i innych magicznych złośliwości, które są subtelnymi przyczynami chorób. Okazuje się, że często pewne osoby rzucają skuteczne, a nawet śmiercionośne klątwy, nie zdając sobie z tego sprawy. (Myślę, że tak się dzieje nie tylko w Amazonii.) Duchy-bóstwa ayahuaski potrafią i w takich przypadkach znaleźć odpowiednie "lekarstwo".
Seanse picia ayahuaski pod nadzorem curanderos odbywają się w nocy, w ciemnościach, w gronie co najwyżej kilku osób. Często biorą w nich udział tylko znachor i jego pacjent. Szałas, w którym przebiega ceremonia, jest ukryty w lesie i nikt nie zagląda tam w innym celu - miejsce to stanowi tabu. Ważnym elementem tych obrzędów są icaros, pieśni śpiewane przez szamana, zwykle przy dźwięku grzechotek. Pieśni tych szaman uczy się bezpośrednio od ducha ayahuaski podczas niezliczonych ceremonii picia wywaru, składających się na jego terminowanie w tym osobliwym fachu.
Duchy dżungli w wielkich miastach
W Brazylii duchy ayahuaski wyszły z dżungli i stały się częścią tamtejszej ludowej religii. W tym kraju od lat istnieją trzy zarejestrowane, w pełni legalne kościoły, w których zażywanie ayahuaski jest głównym sakramentem. Prawdziwe halucynacyjne kościoły!
Najstarszym z nich jest religia Santo Daime. Kościół ten został założony w latach 30. przez Raimundo Irineu, murzyńskiego zbieracza kauczuku znad granicy z Peru. Podczas ayahuaskowych sesji objawiła mu się bogini, która przedstawiła się jako Królowa Lasu. Była odziana w błękitne szaty jak Maryja Panna z katolickich obrazów. Owa Pani powierzyła mu misję stworzenia religijnego ruchu, w którym wywar z lian miał być sakramentem, a śpiewanie pieśni podobnych do icaros główną częścią nabożeństwa. W tym kościele ayahuasca nazywana jest daime, co po portugalsku znaczy: "daj mi".
Twórcą drugiego wyznania, zwanego Uniao do Vegetal (UDV), był inny zbieracz kauczuku, Gabriel de Costa, mieszkaniec pogranicza z Boliwią. On również miał wizje wzywające go do założenia kościoła opartego o picie tego wywaru. Było to w roku 1954. Jego zwolennicy wierzą, że "Mestre Gabriel" w poprzednim wcieleniu był królem Inków, który odkrył ayahuaskę i wiedzę o niej przekazał Indianom.
Trzeci z halucynacyjnych kościołów, pod nazwą Barquinia, powstał w latach 50. i łączy obrzędy Santo Daime oraz innej ludowej brazylijskiej religii - kultu duchów zwanego Umbanda.
Wizja, która zmienia Życie
Ayahuasca "oswojona" przez religie stała się czymś trochę innym, niż kiedy była używana przez leśnych szamanów. Ceremonie odbywają się już nie w ciemnościach, lecz w pełnym świetle; bierze w nich udział naraz nie kilka osób, lecz kilkadziesiąt lub kilkaset; miejscem spotkań nie są leśne miejsca mocy, ale sale w wielkich miastach. Wciąż jednak dla wielu adeptów ayahuaskowe doświadczenia są wstrząsającym przeżyciem, które często przemienia ich życie.
Szaman z plemienia Yagua pali fajkę wypełnioną halucynogennymi ziołami.
Madalena Fonseca, wówczas prawie trzydziestoletnia mieszkanka Rio de Janeiro, autorka reklam z zawodu i członkini Santo Daime, opowiada o swoim doświadczeniu, które miało miejsce w Wielką Niedzielę. Sama przygotowała daime - wywar z liści i kory, a do sesji przystąpiła w gronie czworga znajomych.
"Po zażyciu wywaru położyłam się i zrelaksowałam. Zaraz potem moje ciało ogarnęło silne pobudzenie seksualne. Miałam wizję, że moje biodra stoją w płomieniach, i te płomienie posuwają się w górę wzdłuż kręgosłupa. Moja świadomość ciała zmieniła się - oto byłam lampartem! Czułam się jak on czujna i naładowana siłą; zawierzyłam instynktom, nie przejmowałam się niczym. Ogień podniósł się aż do mojej piersi. Ujrzałam wtedy piękną kobietę, która - wiedziałam - była Maryją. Patrzyła na mnie najbardziej kochającymi oczami, jakie widziałam kiedykolwiek. W tym spojrzeniu była miłość doskonała i bezwarunkowa. Moje serce otworzyło się. Wtem ona stała się mężczyzną, i był to Jezus, ale oczy były te same. Potem oni znów stali się dwojgiem i stopili się ze sobą, łącząc się w pocałunkach i w miłosnym objęciu. Kochali się - a ja byłam w nich, a jednocześnie oni byli we mnie. Ich kochanie się przemieniło się w mieniący się, tańczący wiecznym tańcem symbol jin-jang. Obraz ten wniknął w moje biodra, a ja zaznałam wiedzy o świętości seksu.
Kiedy ogień sięgnął mojego gardła, zauważyłam, że tyłu mojej szyi dotykają sznury lub struny. Skupiłam na nich swoją uwagę i podążyłam do ich źródła. Zobaczyłam wrogo wyglądającego mężczyznę. Zmieniał się kolejno w moich braci, wujów, kuzynów, dziadków, eks-kochanków - i w mojego ojca. Z każdym z nich odbywałam zasadniczą i bolesną rozmowę, i każda twarz kolejno spadała jak maska, spod której wyglądała twarz Diabła. W tym momencie poczułam obecność Boga, i usłyszałam Jego głos: 'Wszystko to jest złudzeniem!' Wizja trwała dalej, a była historią zbrodni, ambicji, przemocy i cierpień. Zrozumiałam - aż do dna - ludzki ból. Moje łzy popłynęły jak rzeka. Wszystkie moje żale, wstyd i wina rozpuściły się. Przebaczyłam ludzkości. Przebaczyłam sobie.
Tymczasem ogień doszedł do mojej głowy, otwierając jakieś kanały w moim mózgu. Robiło się coraz goręcej i zobaczyłam, jak jacyś ludzie porywają mnie, aby mnie złożyć w ofierze na ołtarzu. Moje ciało ogarnęły płomienie i poczułam swąd palonego mięsa i parzący ból. I kiedy nic już nie pozostało ze mnie, przebudziłam się do najwyższej rzeczywistości, którą będę nazywać Pustką. Nie było już Boga ni Diabła, bólu ni radości, za to poczucie Wszechobecności, Wszechmocy i Wszechwiedzy, będące zarazem czystą Rozkoszą, nieskończoną Miłością i wiecznym Istnieniem. To wrażenie było znajome i zwyczajne, aż chciało się śmiać z prostoty tego doświadczenia. Byłam poza formą, czasem i przestrzenią, powróciłam do naturalnego stanu umysłu. Byłam Wszystkim-Co-Jest i zarazem częścią Całości.
Kiedy wróciłam do własnego ciała, czułam głęboki, ale radosny ból, jakbym oto urodziła samą siebie. Otworzyłam oczy czując się odrodzona i pełna życia niby nowo narodzone dziecko."
Coraz bliżej nas...
Ayahuaskowe religie powstały wśród ludzi wyznających katolicyzm, i tym można wytłumaczyć obecność w wizjach Matki Boskiej i Jezusa, Boga Ojca, Szatana i świętych. Ich wyznawcy często doświadczali swoich wielkich wizji w dniach katolickich świąt, jak Wielkanoc lub dzień św. Jana Chrzciciela. W tych "halucynacyjnych" religiach mówi się o zbawieniu, ale również wierzy się w reinkarnację. Tym, co różni te kościoły od chrześcijaństwa (a za to zbliża do buddyzmu) jest to, że wielką wagę przywiązuje się do oświeceń uzyskiwanych tu i teraz, podobnych do tego, jakiego doświadczyła Madalena Fonseca.
W ostatnich latach oba wyznania, Uniao do Vegetal i Santo Daime, wysłały swoje misje do USA i Zachodniej Europy. Halucynacyjne kościoły działają już całkiem niedaleko od nas...Wojciech Jóźwiak
* Czyt. ajałaska - nazwa ta pochodzi z keczua, języka Inków. Huasca znaczy "liana", "aya" - "duchy", "zmarli" lub "przodkowie". Jednym składnikiem tego wywaru jest liana Banisteriopsis caapi, drugim - rosnąca w najniższym piętrze dżungli roślina Psychotria viridis. W różnych okolicach Amazonii napój ten zwany jest też caapi, natema, mihi, yage.