Jeśli chcesz, możesz zostać przodkiem Marsjan
Raj na Czerwonej Planecie
Kiedy tylko ludzie się zorientowali, że świecące na nocnym niebie punkciki są gwiazdami podobnymi do Słońca, zaczęli marzyć o kosmicznych podróżach, o zaludnianiu dalekich planet. Najpierw, oczywiście, należałoby zacząć od Układu Słonecznego.
Wokół naszego Słońca krąży dziewięć planet. Naukowcy marzący o kolonizacji innych światów z nadzieją spoglądają na Marsa. Jest mniejszy od Ziemi, a jego rok trwa 685,6 ziemskiego dnia. Atmosfera jest niezwykle rozrzedzona; składa się z dwutlenku i tlenku węgla, pary wodnej, azotu i gazów szlachetnych. Temperatury sięgają od -90 stopni nocami do +28 stopni za dnia. Na obu biegunach zaobserwowano czapy lodowe, które prawdopodobnie tworzy zestalony dwutlenek węgla i woda. Wokół Marsa krążą dwa niewielkie księżyce: Phobos i Deimos.
Czerwona Planeta strzeże swoich tajemnic
Naukowcy już od 1960 roku próbują dowiedzieć się czegoś więcej o warunkach panujących na Marsie. Wysyłano tam wiele sond (jak dotąd - 31), jednak prześladował je trudny do wytłumaczenia pech. Naukowcy rosyjscy (a przedtem radzieccy) wysłali ich 16. Jedynie 3 dotarły na miejsce, 13 uległo awariom już przy starcie z Ziemi bądź na orbicie wokół Marsa lub przy próbach lądowania na powierzchni planety.
Z 14 sond amerykańskich swoje zadanie wypełniło 9, z tym że niektóre z nich miały jedynie okrążyć Marsa po niskiej orbicie, a inne na nim lądowały. Słynna misja "Pathfindera", który wylądował na powierzchni i nawet przesłał trochę zdjęć, szybko się skończyła. Naukowcy już po kilku dniach stracili kontakt z sondą. Dwunasta z kolei sonda USA, "Mars Climate Orbiter", której celem było badanie atmosfery, z powodu błędu naukowców spaliła się w atmosferze Marsa (23.09.1999 r.). Trzynasta - Mars Polar Lander, dotarła do celu 3.12.1999 r. Mimo wielokrotnych prób nawiązania z nią kontaktu, sonda nadal milczy. Naukowcy nie dają za wygraną i, być może, uda im się ją naprawić.
Odległość Marsa od Ziemi wynosi od 78 milionów km (gdy planety znajdują się "obok siebie" po tej samej stronie Słońca) do 230 milionów km (gdy znajdują się po przeciwnych stronach Słońca) i sygnał radiowy biegnie na Ziemię odpowiednio od 3 do 13 minut.
Tworzenie raju
Mars w swoim obecnym stanie nie nadaje się na miejce do życia dla ludzi. Ale od czego jest wynalazczy geniusz rodzaju ludzkiego! Najpierw trzeba uzdatnić atmosferę. Naukowcy zamierzają umieścić na orbicie okołomarsjańskiej sztuczne satelity, które, skupiając promieniowanie słoneczne, będą kierować je w skoncentrowanych wiązkach laserowch na czapy lodowe na biegunach, aby uwolnić z nich wodę.
Woda poddana gigantycznemu procesowi elektrolizy zostanie rozłożona na tlen i wodór. Ponieważ w tej chwili atmosfera jest bardzo rozrzedzona, lekki wodór ma szansę w całości uciec z Marsa w kosmos, pozostawiając wolny tlen. Obliczenia wykazują, że w ten sposób po upływie ok. 80 lat w marsjańskiej atmosferze będzie ok. 15% tlenu, co ludziom już wystarczy do oddychania. Atmosfera podobna do ziemskiej zatrzyma promienie słoneczne i klimat stanie się znośniejszy.
Ale to nie wszystko. Stworzenie odpowiedniego miejsca do życia wymaga, aby Mars został "zarażony" życiem. Gdy pojawi się powietrze i woda, naukowcy wypuszczą bakterie, proste komórkowce, robaki, owady - innymi słowy, stworzą odpowiedni ekosystem, w którym każda nisza ekologiczna będzie musiała być zasiedlona. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że np. bez dżdżownic spulchniających ziemię konieczny dla rozwoju roślin azot nie dotarłby do ich korzeni. Muszą istnieć też ptaki zjadające dżdżownice, gdyż robaki za bardzo by się rozmnożyły. Natura dokładnie to obmyśliła, a my musimy ją tylko naśladować...
Daj znać o swoim istnieniu
Gdy Mars stanie się już rajem, z Ziemi wyruszą koloniści. To nie żadne science fiction, tylko poważne plany na przyszłość. Pierwsze bazy na Księżycu, wyposażone w samoodnawiającą się atmosferę, mają szansę powstać już za życia naszych dzieci.
W 2001 roku poleci na Marsa sonda, która zawiezie na powierzchnię Czerwonej Planety dyskietki komputerowe z zapisanymi nazwiskami Ziemian popierających ideę kolonizacji. Może kiedyś, za ileś tysięcy lat, ludzie ci zostaną uznani za mitycznych praprzodków "Marsjan"? Posiadacze komputerów przyłączonych do sieci Internet mogą wpisywać się na tę listę i otrzymywać natychmiast od SETI* swój numer ewidencyjny, ewentualnie pięknie wydrukowany "certyfikat uczestnictwa". Akcja wpisywania ochotników zakończy się w grudniu roku 2000. Mój numer to 921 948.
Adres komputerowy programu marsjańskiego SETI: http//spacekids.hq.nasa.gov/2001/nameform.cfmKazimierz Bzowski
* SETI (Search for Extraterrestial Intelligence) jest programem naukowym, w ramach którego od 1968 roku za pomocą nasłuchu radiowego poszukuje się w kosmosie inteligentnego życia