Strona główna

NAUCZYCIELKA Z PLANETY TEL MAAR

NAUCZYCIELKA Z PLANETY TEL MAAR

Alenara jest piękną, dwudziestoletnią dziewczyną o jasnych włosach i błękitnych oczach. W niczym nie przypomina rówieśników: nie przesiaduje w pubie, nie umawia się w McDonaldzie, nie chodzi na dyskoteki. Jest zupełnie inna. Patrzy na człowieka i widzi, co przydarzyło mu się w przeszłości, jakie ma problemy, co powinien zrobić, aby je rozwiązać.

- Moja mama wspomina, że już jako mała dziewczynka potrafiłam przewidzieć, co się wydarzy w przeciągu kilku dni - opowiada Alenara. - Snułam opowieści o cywilizacjach pozaziemskich, podając szczegóły z zakresu fizyki czy astronomii, o jakich dziecko nie mogło mieć zielonego pojęcia. Rodzina nie chciała tego słuchać; uciszano mnie jak tylko się dało. Mama powtarzała nawet, że tylko wtedy będę szczęśliwa, jeżeli nie będę się niczym wyróżniać.
Alenara mieszka w Szwecji w Sodertaije. Ma dwie siostry i dwóch braci. Studiowała ekonomię. W tym roku zacznie studiować chemię i fizykę. Biegle posługuje się trzema językami, uczy się kolejnych trzech.
- Nauka przychodzi mi niesłychanie łatwo - uśmiecha się. - Przynajmniej w ziemskim tego słowa znaczeniu. Od tej ziemskiej wiedzy o wiele istotniejsze są jednak nauki, jakie odbiera nasza dusza podczas kolejnych wcieleń, bo nie żyjemy tylko jeden raz.
Tak jak inni dzieciństwo, ja pamiętam wszystkie swoje wcielenia, w tym i innym wymiarze. Używam nawet imienia, które nosiłam podczas jednej z inkarnacji. W obecnym życiu oficjalnie nazywam się Anita Ikonen. Pięć lat temu zdecydowałam się na channeling, aby się dowiedzieć, dlaczego jestem inna. Uzyskałam odpowiedź. To było tak, jakby po ciemności gwałtownie nastąpiła jasność. Odebrałam przekaz, dzięki któremu zrozumiałam, że moją rolą jest zostanie nauczycielem, mówienie ludziom o tym, w jaki sposób się rozwijać i być szczęśliwym.
Alenara przyjechała do Polski na zaproszenie Joachima M. Werdina, założyciela polskiego klubu niejedzących, serwisu internetowego obsługującego ten klub i autora książki: "Styl życia bez jedzenia". Spotkali się na jednej z list dyskusyjnych w internecie.
- Natychmiast zrozumiałem, że Alenara jest istotą wyjątkową - mówi Joachim M. Werdin. - Chciałem, żeby poprowadziła w Polsce kursy. Zgodziła się. Jeździliśmy po całym kraju. To, czego doświadczyłem, nie da się opisać. Ludzie uwielbiają i szanują Alenarę, a i ona twierdzi, że Polacy są bardzo uduchowieni. Od razu widać, że Alenara ma dostęp do prawdziwej wiedzy. Spogląda na człowieka i widzi, jak pracują jego organy wewnętrzne czy czakramy.
Nie chodziła do żadnej ze szkół jogi, nie kończyła kursów ezoterycznych, a jednak jej wiedza jest zgodna z przekazami mistrzów.
- Po prostu wiem - uśmiecha się dziewczyna. - Pamiętam długą wędrówkę mojej duszy. W starożytnym Egipcie byłam kapłanem. W XVI wieku żyłam w Rosji, pochodziłam z bogatej rodziny. Wydano mnie za mąż, gdy miałam siedemnaście lat. Nie byłam szczęśliwa - mąż był alkoholikiem. Pewnie dlatego w kolejnym wcieleniu, w XVII wieku, we Francji, broniłam się przed zamążpójściem.
Wcielenia ziemskiego życia można mnożyć. Wielkie znaczenie ma jednak dla mnie to, czego doświadczyłam na innych planetach. Widzę to ze szczegółami, jakby wydarzyło się wczoraj. Byłam mężczyzną na Orionie. Pracowałam jako ambasador na statku kosmicznym, spotykałam przedstawicieli różnych cywilizacji, pomagałam im odnaleźć wspólną drogę, zaprzyjaźnić się. Była to bardzo ważna misja, ponieważ wszystkich we wszechświecie prędzej czy później czeka wspólna droga. Wszyscy krok po kroku zbliżają się do harmonii. Na pewnej planecie byłam kapłanką w świątyni, do której najróżniejsze istoty przychodziły błagać boginię o pomoc. Nigdy nie odmawiała, jeżeli intencje proszącego były dobre.
Jakie było moje najważniejsze wcielenie? Na planecie Tel Maar znajdującej się za jedną z gwiazd nazywanych przez nas białymi karłami.
Jest to planeta zupełnie inna niż Ziemia, przesycona kolorem purpurowo-czerwono-różowym. Zaliczana jest do szóstego wymiaru, obejmującego plan astralny. Gdy zamykam oczy, widzę, że zbliża się wieczór, wszystko ma intensywną, czerwoną barwę, albo że wstaje dzień w pomarańczowo-złotym kolorze. Nie ma żadnych zwierząt ani roślin, dookoła są oceany pełne wody o innej niż u nas konsystencji. Istoty, które zamieszkują Tel Maar, nie potrzebują pożywienia; składniki niezbędne do życia czerpią ze światła. Dlatego też nie mają żadnych organów wewnętrznych, a usta mają bardzo wąskie i wcale ich nie otwierają. Wymiana myśli i uczuć odbywa się na płaszczyźnie telepatii i empatii. Jak kochają się te istoty? Inaczej niż tutaj. Mężczyźni i kobiety mieszają swoje DNA, tworząc ciało, do którego wstępuje dusza. Dziecko nie jest niemowlęciem, tylko małym człowiekiem, który potrzebuje wiedzy, jak żyć na planecie.
Na Tel Maar nie ma małżeństw, wszyscy darzą się miłością i przyjaźnią. Nie ma czegoś takiego, jak zdrada czy oszustwo, ponieważ nikt nikogo nie ma na wyłączność. Tam właśnie nosiłam imię Alenara i byłam szczęśliwa, wolna i spełniona.
Gdy Alenara coś mówi, trudno nie zauważyć, że ma hipnotyczny wpływ na słuchaczy.
- Po raz pierwszy spotkałem kogoś takiego - mówi jeden z uczestników kursu. - Alenara jest niezwykła. Gdy mówi, że nadchodzą czasy o wiele bardziej duchowe, wiem, że to prawda. Wiek materii i techniki się kończy, a wśród nas żyje mnóstwo istot duchowych podobnych Alenarze.
Po pierwszym dniu kursu sama do mnie podeszła i powiedziała: "Nie wierzę w to..." Tylko ona i ja rozumieliśmy, o co chodzi. Od miesiąca zadręczałem się myślą, że moja żona mnie zdradza. Alenara otworzyła mi oczy. Dzięki niej zrozumiałem, że równie ważne, jak miłość, jest zaufanie.
Alenara podczas seminariów opowiada ludziom także o tym, że możliwe jest życie bez jedzenia. Sama od roku "żyje światłem". Przygotowywała się do tego kilka lat.
- Jako dziecko jadłam zupełnie normalnie, wszystko bez wyjątku. Zmieniło się to 5 lat temu - źle się czułam za każdym razem, kiedy zjadłam mięso: dokuczała mi migrena, miałam zawroty głowy. Postanowiłam przestać jeść mięso i ciężkostrawne potrawy. Po jakimś czasie zaobserwowałam, że coraz rzadziej jestem głodna. Ponieważ nie miałam apetytu, jadłam tylko od czasu do czasu i czułam się znakomicie. Dziś wiem, że nie potrzebuję pożywienia, by żyć. Zresztą nie tylko ja. Jest to możliwe w przypadku każdego, w kim nie ma strachu a jest wiara. Nikogo jednak nie namawiam do tego, aby przestał przyjmować pokarmy. Czas "niejedzących" dopiero nadejdzie.
Na swoich kursach Alenara opowiada też o UFO, o którym chętnie się mówi w kontekście filmów katastroficznych.
- Świat i wszechświat są nam bardzo przyjazne. My jednak jakoś nie chcemy tego dostrzec - uśmiecha się dziewczyna. - Ja sama nie mam wątpliwości, że Ziemia jest obserwowana przez inne cywilizacje. Otrzymałam od nich wiele telepatycznych przekazów. Dowiedziałam się, że przez kilkanaście najbliższych lat czekają nas klęski żywiołowe: huragany i powodzie. Potem nastąpi era spokoju, duchowości i przyjaźni. Z UFO nawiążemy kontakt, gdy będziemy już gotowi w pokojowy sposób wykorzystać wiedzę, jaką obce cywilizacje chcą nam przekazać.

Anna Forecka

fot. Marek Lapis